Strona główna -> RYWAL-KLON -> Trampkarze
         IMIENINY:
 Budujące zwycięstwo...2009-09-16  

W środowe popołudnie 16 września Trampkarze "RYWALA-KLONU" udali się na ligowe spotkanie do Wijewa na mecz z "WILGĄ" BRENNO. Drużyna w okrojonym składzie (14 zawodników), ale za to bardzo mocno zmotywowana i głodna zwycięstwa.

Początek spotkania nie zapowiadał tylu emocji i nerwów. Wyrównany mecz, składne akcje kończone strzałami do bramki gospodarzy jak i naszej – niestetyL. Po kwadransie gry indywidualną akcję przeprowadził Miron Domagała i zdobył gola dla nas. Przy stanie 0-1 dla nas myślałem, że może już być tylko z górki. Nic bardziej mylnego… Sytuacji na 0-2 nie wykorzystał Damian Łukaszewicz, który zamykając akcję z lewej strony boiska „nastrzelił” bramkarza i  wywalczył tylko rzut rożny. Znane w świecie piłki porzekadło, że niewykorzystane sytuacje się mszczą sprawdziło się i w tym meczu. Gospodarze wykorzystali nasze gapiostwo, nieuwagę i w niepełna 13 minut załadowali nam trzy gole. Myślałem, że wyjdę z siebie i stanę obok!!!!!!!!!!

Na 15 minut przed końcem pierwszej części gry stan meczu 3-1 dla miejscowych L. Nie pozostało nam nic innego jak tylko odrabiać straty. Szybko przeprowadzone zmiany, które były niezbędne miały coś wnieść do naszej gry jeszcze przed przerwą. Na boisko wszedł Wiktor Matysik oraz Jakub Rodewald. Nastąpiły również roszady na pozycjach. Czyżby strzał w dziesiątkę??? Może to niewiarygodne ale chłopaki zaczęli grać jak z nut J. Wystarczyło nam czasu, by nie tylko doprowadzić do wyrównania ale również zejść do szatni z jednobramkową przewagą!  ZANIEMÓWIŁEM -  dosłownie. Tak głośno, tak często i tak żywiołowo nawet na lekcjach w szkole nie krzyczę. Strzelcami goli do przerwy byli prócz Mirona jeszcze Artur Pohl dwukrotnie (3-2, 3-3) oraz Wiktor Matysik (3-4). W szatni odbyła się „pogadanka” na temat: „CO SIĘ Z WAMI DZIEJE!?!?!?!?!?!?!?!?!?!” Po krótkiej dyskusji wyszliśmy na drugą część spotkania.

W meczu gdzie można szybko strzelić jak i stracić kilka goli jedna bramka więcej na pewno cieszy, ale trzeba się mieć na uwadze!!! Założenia były proste – co można było stracić – straciliśmy w pierwszej  połowie a przy odrobinie szczęścia dołożyć coś z przodu. Zmęczenie dawało o sobie znać i koniecznością były częste zmiany na boisku.

Gospodarze przeprowadzili kilka naprawdę groźnych akcji. Na szczęście Mateusz Wita w bramce spisywał się wyśmienicie i wybronił sytuacje sam na sam. Udało się nam już w tym meczu nie stracić goli jak również zdobyć jeszcze dwa. Na 3-5 podwyższył Artur Pohl (po składnej akcji całego zespołu), a wynik spotkania 3-6 ustalił Miron Domagała, który wywiódł w pole obrońców i bramkarza. Radość moja nie miała końca.

Słowa uznania dla wszystkich obecnych. Dziękuję za walkę i kolejne trzy punkty. Mam nadzieję, że wykorzystamy okazje na następne już w sobotę 19 września na stadionie KLONOWYM  w Mochach, gdzie rozegramy mecz z MUKS Wolsztyn.

Dzisiejsza kadra: Wita, Herzog, Wolnik, Karkut, Kaczmarek, Domagała, Przymuszała, Jęsiek, Pohl, Matysik, Jokś, Łukaszewicz, Kalitka, Rodewald.

 

                                                                                                                                                   Mateusz Wawrzyniak

 

RADOŚĆ NA FOTOGRAFIACH


redaktor: Naczelny  

<- powrót        
 liczba odwiedzin: 6009562      online: 1

Copyright © Zespół Szkół w Mochach. - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w witrynie w innych publikatorach, pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia