Strona główna -> RYWAL-KLON -> Trampkarze
         IMIENINY:
 NA WŁASNE ŻYCZENIE...2009-09-26  

Taki właśnie tytuł może nosić kolejny odcinek serialu „RUNDA JESIENNA MOCHEŃSKICH TRAMPKARZY…”. W szóstej kolejce spotkań udaliśmy się na mecz do "HELIOSA" BUCZ. Drużyna ta w dotychczasowych meczach zgromadziła komplet punktów. Wyjazd w prawie optymalnym składzie (bez filara obrony Miłosza Karkuta i szybkiego jak wiatr skrzydłowego Dawida Lewandowskiego), ale za to do drużyny dołączył Bartosz Szczepański.

Mecz zaczął się spokojnie. Kilka akcji jednych i drugich. Kilka strzałów w kierunku bramki. Jednym słowem grał równy z równym. Do momentu, gdy niewiadomo z czego, niewiadomo skąd, ani w jaki sposób tracimy gola??? Zamieszanie pod bramką Mateusza Wity i nieporadność naszych obrońców gospodarze zamienili na gola.

Mijała 20 minuta spotkania i nadal nie potrafiliśmy doprowadzić do wyrównania. Gdy mijała 35 minuta meczu sędzia wymownym gestem pokazuje, że dolicza 2 minuty do pierwszej części gry. OSŁUPIAŁEM !!!!  „Delikatnie” zwróciłem mu uwagę, że odkąd pamiętam chłopcy grają po 40 minut jedną połowę. Teraz on osłupiał, ale przychylił się do sugestii… na całe nasze szczęście, bo w 39 minucie Artur Pohl zdobywa gola na 1-1 i tonie w ramionach kolegów. Uffff . Sędzia po tej wpadce już nie doliczył nic do regulaminowego czasu gry (choć wcześniej pokazywał 2 minuty) i z tym wynikiem zeszliśmy do szatni.

Po zmianie stron ruszyliśmy do ataku i coraz częściej zagrażaliśmy bramce gospodarzy. Krzyczane przeze mnie hasło „ZA CIOSEM” przyniosło efekt i ARTUR POHL  po chwili wyprowadził nas na prowadzenie. Przez dłuższy czas nic się nie zmieniało i gdy na minuty przed końcem Artur po raz trzeci mógł pogrążyć rywali w sytuacji „sam na sam” (piłka wybroniona) nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Nie potrafiliśmy przytrzymać piłki. Chaotycznie się jej pozbywaliśmy. Stało się najgorsze – na własne życzenie tracimy bramkę i mecz kończy się podziałem punktów.

Szkoda, szkoda, szkoda, bo mecz naprawdę był do wygrania. Tym bardziej, że to drużynie z czuba tabeli można było  urwać trzy punkty. Jak się nie ma co się lubi – to się lubi co się ma mówi nam porzekadło….  Zapraszam już w najbliższą sobotę o 11.00 na stadion w Mochach, gdzie zagramy z ORLIKIEM KOKORZYN.

Mateusz Waw®zyniak                 







redaktor: Naczelny  

<- powrót        
 liczba odwiedzin: 6170091      online: 2

Copyright © Zespół Szkół w Mochach. - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w witrynie w innych publikatorach, pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia