Strona główna -> RYWAL-KLON -> Trampkarze
         IMIENINY:
 Udany wyjazd do Kokorzyna...2010-05-15  

Kolejny mecz za nami. Tym razem w sobotnie popołudnie pojechaliśmy do Kokorzyna. Ku mojej uciesze w optymalnym składzie. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia gospodarzy, gdyż przez kilkanaście minut przeprowadzili kilka groźnych akcji. Nasze natomiast kończyły się przed polem karnym przeciwnika. Brakowało nam wykończenia. Można było odnieść wrażenie, że przyjechaliśmy dostać ostre „lanie”  (tak naprawdę wyglądały pierwsze minuty meczu) ja byłem dziwnie spokojny o końcowy wynik…

Wystarczyło przekazać kilka drobnych uwag i obraz gry zmienił się. Chwilę później pierwszy strzał do bramki oddał Miron i….. niestety sędzia dopatrzył się przewinienia na bramkarzu (którego nie było) nie uznając tym samym gola. Wynik bez zmian 0-0. Pełen spokoju i wyrozumiałości dla arbitra, który przecież zawsze ma rację skupiłem się na przebiegu gry. Ponieważ niejednokrotnie cytuję porzekadła mam również jedno na dziś – „CO SIĘ ODWLECZE TO NIE UCIECZE”  Przy kolejnym ataku gospodarzy udało nam się przejąć piłkę w okolicy środka boiska. Po chwili już była zaadresowana do naszego snajpera Artura, który otrzymując prostopadła piłkę nie dał się dogonić dwóm obrońcom i strzelił pierwszego gola dla nas.

W ciągu najbliższych 10 minut przeprowadziliśmy jeszcze dwie IDENTYCZNE akcje (prostopadła piłka ze środka boiska do Artura, następnie ucieczka dwóm, trzem obrońcom i celny strzał). Do przerwy 3-0 dla nas.  Powtarzam do znudzenia, że jeśli nie ma strzałów nie ma goli. Na  cztery strzały oddane w pierwszej połowie wykorzystaliśmy trzy. Gospodarze oddali aż dziewięć – na szczęście goli nie zdobyli.

Druga część spotkania rozpoczęła się troszkę nerwowo. W kilkanaście minut dwóch piłkarzy z Kokorzyna otrzymało dwie kary pięciominutowe za brutalną grę (atak na nogi naszych zawodników, gdy Ci już się pozbyli piłki). My nadal graliśmy swoje i wykorzystując grę z przewagą zdobyliśmy następne bramki. Jedną bramkę dołożył jeszcze Artur, który przelobował bramkarza. Piątego gola dla nas przeciwnicy wbili sobie sami, a szóstego strzelił Miron Domagała.  Prócz gola samobójczego gospodarze strzelili nam tylko jednego gola. Zasłonięty Mateusz Wita nie zdążył wyłapać piłki. 

Mecz kończy się wynikiem 6-1 dla nas. Szansę gry otrzymali dziś zawodnicy, którzy grają najmniej. Uważam, że byli dobrymi zmiennikami  i pozytywnie się zaprezentowali.  Następne spotkanie już w sobotę z TĘCZĄ TUCHORZA. Zapraszam serdecznie!!!!!!!

Mateusz Wawrzyniak        

redaktor: Naczelny  

<- powrót        
 liczba odwiedzin: 6170160      online: 2

Copyright © Zespół Szkół w Mochach. - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w witrynie w innych publikatorach, pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia