Strona główna -> S P M
         IMIENINY:
 W cieniu tragedii...2010-04-11  

Zaczęła sie obiecująco. Nawet pogoda, która miała być paskudna przywitała trzydziestoosobową grupę uczestników wyjazdu świecącym słońcem. W pogodnych więc nastrojach o godz. 7.00 ruszyli w góry, by tam nacieszyć oczy krajobrazem, płucom dać trochę innego tlenu, po drodze zwiedzić ciekawe miejsca, a wieczorem merytorycznie porozmawiać o kolejnych planach Stowarzyszenia.

Pierwszy postój był od razu połączony ze zwiedzaniem pięknego cysterskiego Zespołu Klasztornego w Lubiążu, jednego z największych zabytków tej klasy w Europie. Miejsca jednak mało znanego, gdyż dopiero ostatnie dwudziesieciolecie przywraca mu wspaniałą przeszłość. Wiele już zrobiono, ale jeszcze więcej zrobić trzeba, by temu opactwu nadać postać, która może rzucić na kolana turystów z całego świata. Więcej np. TUTAJ.


Opactwo cysterskie w Lubiążu

I kiedy kończyliśmy zastanawiać się nad ogromem klasztornych zabudowań, ogromem prac, które jeszcze trzeba wykonać, ogromem kosztów, które trzeba jeszcze ponieść, nadeszła wiadomość o ogromnej tragedii, jaka dotknęła nasz kraj... katastrofa samolotu prezydenckiego!

Od tej pory już nic nie było takie, jakie miało być. Nawet pogoda się załamała i zaczęło padać na dobre. Najpierw deszcz, potem ze śniegiem, a w Karpaczu śnieg, który pokrył ziemię na dobre. Wprawdzie nie przeszkadziło nam to zwiedzić kopalnię rud uranu w Kowarach, w której na szczęście tej radioaktywnej rudy nie znaleziono. Czuliśmy się więc bezpiecznie, a kryształy, które znaleźliśmy między innymi ciekawymi eksponatami były naprawdę godne uwagi.


Sztolnia Kowary

Na spacer w góry nie było już jednak chętnych zarówno ze względu na pogodę, jak i potrzebę śledzenia informacji płynących ze Smoleńska oraz kontaktów z rodzinnymi domami. Wspólna kolacja jednak zmobilizowała nas do snucia planów dotyczących przyszłości Stowarzyszenia. Kilku uczestników wycieczki skorzystało z okazji, by zostać pełnoprawnymi jego członkami.


Karpacz i okolice

Nazajutrz wszyscy udali się na modlitewną mszę i to nie tylko ze względu na to, że obudziliśmy się w niedzielę. Potem jedni zafundowali sobie krótszy, a inni dłuższy spacer po ośnieżonej okolicy, podczas których było wiele zabawnych sytuacji wywołujących uśmiechy na naszych twarzach. Jednak nikt nie mógł uciec od dręczących go pytań i spekulacji związanych z wciąż nowymi doniesieniami radiowymi na temat lotniczej katastrofy. Stąd i powrót do domu został przyspieszony i odbył się raczej w atmosferze zadumy.

redaktor: Naczelny  

<- powrót        
 liczba odwiedzin: 3788548      online: 1

Copyright © Zespół Szkół w Mochach. - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w witrynie w innych publikatorach, pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia