Strona główna -> S P M
         IMIENINY:
 X Rajd Śladami Cystersów2017-09-17  

Jak co roku, Stowarzyszenie Przyjaciół Moch zorganizowało tym razem już X Rajd Śladami Cystersów w dniach 16-17.09.2017 r. I tradycyjnie pogoda – mimo nie najlepszych prognoz – była wymarzona. Tradycyjnie też wyjazd został dofinansowany przez Gminę Przemęt.

39 uczestników Rajdu o godz. 7.00 wyruszyło z Moch, po drodze zabraliśmy jeszcze p. Beatę Musiałowską z zielonogórskiego PTTK, która w drodze dzieliła się z nami ciekawymi informacjami na temat historii ziemi lubuskiej i mijanych w drodze obiektów.

Nasza trasa wiodła do Dychowa – małej miejscowości w województwie lubuskim, która posiada niemałą atrakcję – elektrownię wodną. Już w trakcie organizacji Rajdu duże wrażenie zrobiło na nas to, że trzeba było przygotować imienną listę zwiedzających z podpisami i numerami PESEL, jest to bowiem obiekt chroniony, bo działający.

Największa lubuska elektrownia jest jednocześnie najstarszą w Polsce elektrownią szczytowo-pompową. Powstała wprawdzie jeszcze „za Niemca”. Budowę zapoczątkowano w 1933 r., a pierwszy turbozespół rozpoczął pracę w 1936, drugi w 1937, trzeci w 1939 roku. Modernistyczny budynek samej hydroelektrowni stoi w dolinie nad Bobrem. Oprócz niego zbudowano 8 mostów drogowych, 1 most kolejowy, 7 przepustów syfonowych i kanał derywacyjny o kształcie trapezu i długości 20,4 km, doprowadzający wodę do stuhektarowego zbiornika wyrównania dobowego. Różnica poziomów między zbiornikiem górnym a dolnym wynosi 18 m.

Zasada działania elektrowni szczytowo-pompowych polega na pompowaniu wody ze zbiornika dolnego do górnego – w okresie zmniejszonego zapotrzebowania na energię. Kiedy zapotrzebowanie rośnie, spuszczana z góry woda napędza turbiny. Dychowska elektrownia pracowała bez zarzutu do 1945 r. W lutym tegoż roku, po zajęciu jej przez Rosjan, w szybkim tempie została pozbawiona wyposażenia. Kto wie? Może zamontowane na Kaukazie urządzenia pracują jeszcze do dziś?

Mimo dewastacji, już w 1946 r. powołano do życia Biuro Odbudowy Elektrowni. O tym, że powstaje „elektrownia gigant” informowała wówczas Polska Kronika Filmowa. W ramach bratniej współpracy polsko – radzieckiej ze Związku Radzieckiego do elektrowni dostarczono wyposażenie – nie było to jednak to zrabowane w 1945 r., ale powstałe już w ZSRR na jego wzór. Pierwszy turbozespół ruszył ponownie w 1951 r., kolejny – rok później. Dychowska elektrownia osiąga 90 MW.

Powojenna historia hydroelektrowni w Dychowie ma jeszcze jeden ciekawy wątek. W kwietniu 1997 r. zdarzyła się tu katastrofa budowlana – na teren i obiekty elektrowni zsunął się niespodziewanie fragment skarpy zbiornika górnego. Trzydzieści tysięcy metrów sześciennych gruntu spowodowało uszkodzenia ścian budynku, pomieszczeń technologicznych turbozespołu nr 1, placu manewrowego i bocznicy kolejowej. Przestało istnieć także około 60 m drogi Lubsko - Krosno Odrzańskie. To cud, że nikt nie zginął. Komisja powołana do ustalenia przyczyn katastrofy zwracała uwagę na niestabilność gruntu opisaną jeszcze podczas budowy zespołu, na podniesienie stanu wód gruntowych, stromość piaszczystej skarpy i ruch ciężkich samochodów po znajdującej się u jej szczytu drodze. Po remoncie, który trwał nieco ponad pół roku, wprowadzono na tym odcinku zakaz ruchu pojazdów powyżej 3,5 tony.

O tym wszystkim uczestnicy Rajdu dowiedzieli się od bardzo miłych panów, którzy są inżynierami i którzy w Dychowie pracują. Jeszcze jedną ciekawostką jest to, że w razie całkowitego pozbawienia kraju prądu – tzw. blacoutu – elektrownia ta może zostać uruchomiona dzięki posiadaniu ogromnego niezależnego generatora prądu.

Następnym punktem programu było zwiedzanie pocysterskiego klasztoru w Neuzelle, co wymagało przejazdu do Niemiec. Mimo że przewodniczka posługiwała się tylko językiem niemieckim, wszyscy mogliśmy wysłuchać jej objaśnień dzięki obecności p. Ani Pietrzak, która tłumaczyła na język polski, za co Ani bardzo dziękujemy.

Klasztor w Neuzelle został założony 12 października 1268 przez margrabiego Miśni Henryka III jako świadectwo pamięci o jego zmarłej żonie Agnieszce. Zakonników sprowadzono z klasztoru Altzella w Saksonii, stąd nazwa. Kompleks klasztorny wzniesiono z cegły pomiędzy 1300–1330. Kościół klasztorny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny powstał w formie trójnawowej hali w stylu wczesnogotyckim. W dobie średniowiecza mnisi z Neuzelle mieli duże majątki ziemskie. W samych Łużycach Dolnych do klasztoru Neuzelle należało ponad 30 wsi, oprócz tego mieli majątki na terenie sąsiedniej Marchii Brandenburskiej. W dobie reformacji klasztor zachował swoją katolicką tożsamość, pomimo że mieszkańcy okolicznych terenów przyjęli nauki Lutra. Należące do Habsburgów Łużyce Dolne po pokoju praskim w 1635 r. zostały przejęte przez protestanckich Wettynów, ale mnisi z Neuzelle otrzymali gwarancję nienaruszalności klasztoru. Dalsze działania wojny trzydziestoletniej spowodowały przejęcie opactwa przez protestantów i zniszczenie gotyckiego kompleksu, toteż po powrocie Cystersów w 1650 zaczęto odbudowywać opactwo w stylu barokowym. Za rządów opata Bernardusa sprowadzono włoskich artystów, w XVIII w. przy przebudowie kościoła działali tu artyści z Czech i Śląska. Kres świetności opactwa położyło przejęcie Dolnych Łużyc przez Fryderyka Wilhelma III na mocy decyzji kongresu wiedeńskiego. Dwa lata po kongresie w 1817 dokonano sekularyzacji klasztoru, który został zamieniony na sierociniec oraz siedzibę seminarium nauczycielskiego. Odtąd klasztorem zarządzało bezpośrednio państwo pruskie, zaś kościół pełnił rolę katolickiej parafii miejscowości (pobliski kościół Świętego Krzyża należał do ewangelików). W 1996 powołano fundację mającą na celu odnowienie dawnego kompleksu klasztornego.

W 2004 otworzono odnowiony ogród klasztorny i budynek oranżerii, jednak dopiero w tym roku powstał pomysł odtworzenia klasztoru ze względu na zgłoszenie się sześciu chętnych do wstąpienia w stan duchowny. Dwóch z nich mieliśmy okazję zobaczyć na dziedzińcu w charakterystycznych habitach.

Kościół jest bardzo bogato zdobiony – zgodnie ze stylem barokowym – i pani przewodnik skupiła się na opisie poszczególnych elementów jego wystroju. Mogliśmy także podziwiać piękne ogrody, odtworzone według zachowanej dokumentacji.

Po zwiedzeniu klasztoru udaliśmy się do Żar, aby zameldować się w hotelu i spożyć posiłek. Wieczorem czas spędzaliśmy według własnych upodobań.

Od rana w niedzielę ruszyliśmy do Łęknicy. Tam spędziliśmy kilka godzin, aby najpierw pomaszerować ścieżkami Geoparku Łuku Mużakowa, a potem udać się do Parku Mużakowskiego. Dzięki obecności p. Beaty mogliśmy uzyskać wiele ciekawych informacji na temat sposobów wydobywania węgla na tych terenach oraz ukształtowania terenu.

Geopark Łuku Mużakowa powstał w 2001 roku. Obejmuje powierzchnię 18200 ha. Utworzono go w tym miejscu, by chronić polską część moreny czołowej, ukształtowanej przez lodowiec skandynawski. Morena (łuk) rozciąga się po obu stronach granicy polsko-niemieckiej, którą w tym miejscu stanowi Nysa Łużycka. Forma łuku jest wyjątkowo ładnie ukształtowana i widoczna z kosmosu.

Na terenie Parku Krajobrazowego Łuk Mużakowa istnieje ok. 110 zbiorników, które powstały w wyniku działalności górniczej. Zbiorniki mają różną barwę: od turkusowo-niebieskich, zielonych, granatowych do pomarańczowych, czerwonych i brunatnych. Barwa wody jest związana z jej składem chemicznym. Są tu zbiorniki zarówno o odczynie zasadowym, jak też silnie kwaśnym. Zbiorniki pokopalniane okolic Łęknicy są najmłodsze, jeśli chodzi o polską część Łuku Mużakowa. Ostatnią kopalnię zamknięto tu w 1974 roku. Wody zbierające się w wyrobiskach są wciąż silnie kwaśne i zażelazione – mają niespotykaną, intensywnie ochrową barwę i są obce organizmom żywym. Kilka takich zbiorników mogliśmy obejrzeć z naszej trasy.

Początkowo obszar był miejscem silnej degradacji środowiska naturalnego, wywołanej przemysłem wydobywczym. Nieodwracalne jego przekształcenia związane były głównie ze zmianami ukształtowania terenu oraz warunków geochemizmu gleb, skał, wód podziemnych i powierzchniowych. Najbardziej widocznym tego przejawem jest powstanie, w miejscach wyrobisk odkrywkowych i obniżeń terenu nad wyrobiskami podziemnymi, licznych zbiorników wodnych, które w regionie mużakowskim tworzą specyficzne pojezierze antropogeniczne. Następnie, w efekcie kosztownych i pracochłonnych prac rekultywacyjnych, przeprowadzonych po zakończeniu robót górniczych, udało się częściowo zminimalizować szkody w środowisku naturalnym. Rekultywacja polegała głównie na złagodzeniu ukształtowania skarp wyrobisk i hałd, wykonaniu zabiegów przywracających pierwotne warunki powstawania gleb oraz wprowadzeniu nowych nasadzeń roślinnych. Po jej zakończeniu teren ulegał procesom naturalnej renaturyzacji, regulowanej częściowo zabiegami rekultywacyjnymi. Doprowadziło to między innymi, do szybkiego rozwoju nowej szaty roślinnej. Od 2014 roku na terenie Geoparku znajduje się także drewniany taras widokowy, z którego podziwianie krajobrazów jest jeszcze bardziej przyjemne.

Dzięki odsłonięciom pokładów trzeciorzędowych, źródliskom wód mineralnych, wychodniom węgla, formom erozyjnym - najmłodsza część „pojezierza antropogenicznego” staje się wyjątkową, unikalną lekcją geologii i niecodzienną atrakcją turystyczną. Mogliśmy oglądać te atrakcje także z góry – weszliśmy na zbudowaną w 2014 r. wieżę widokową w Nowych Czaplach. Wieża na 29,5 m wysokości i mogliśmy z niej podziwiać duży obszar Geoparku.

Potem udaliśmy się do Parku Mużakowskiego, którego centralna część z zabudowaniami rezydencjalnymi znajduje się po zachodniej stronie rzeki przy niemieckiej miejscowości Mużaków, polska część leży przy miejscowości Łęknica. Mogliśmy podziwiać rozległe łąki parku oraz przepiękną roślinność w pobliżu Nowego Zamku w Mużakowie po niemieckiej stronie granicy. Sam zamek robi ogromne wrażenie ze względu na wielkość i ciekawy kolor fasady. Pogoda była wspaniała, więc słoneczko dodawało uroku ciekawym przyrodniczym obserwacjom.

Ostatnim punktem programu Rajdu było zwiedzanie zrekonstruowanego Obozu Jenieckiego w Żaganiu. STALAG VIII C powstał na przełomie września i października 1939 r. Ogólny jego obszar wynosił ok. 480.000 m². Obóz ten zlokalizowany został na południowym skraju miasta, przy szosie biegnącej do Iłowy Żagańskiej (Halbau). Przetrzymywano w nim ok. 49 tys. żołnierzy. Wielu z nich nie wróciło do domu, zmarli z głodu, chorób, złego traktowania. Najmłodszym obozem żagańskiego “kombinatu” był utworzony wiosną 1942 r. obóz dla zestrzelonych lotników alianckich - Stalag Luft 3. Z niego dokonano najbardziej brawurowej ucieczki, zakończonej zamordowaniem 50 jej uczestników, w tym sześciu Polaków. Ten historyczny epizod II wojny światowej znalazł bogaty oddźwięk w literaturze, filmie i znany jest w świecie jako „Wielka Ucieczka”. Ucieczka lotników z Żagania była największą z dotychczasowych.

Żagańskie muzeum powstało w 1971 roku jako Muzeum Martyrologii Alianckich Jeńców Wojennych. W 2009 roku, uchwałą Rady Miasta nazwę placówki zmieniono na Muzeum Obozów Jenieckich.

a na pamiatkę:
BOGATA GALERIA ZDJĘĆ

Ponieważ humory uczestnikom dopisywały, wierzę, że X Rajd Śladami Cystersów był udany.

Renata Bortniak       

redaktor: Naczelny  

<- powrót        
Komentarzy: 0Strona:    dodaj komentarz

 liczba odwiedzin: 3420034      online: 3

Copyright © Zespół Szkół w Mochach. - Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zezwala się na wykorzystywanie materiałów zamieszczonych w witrynie w innych publikatorach, pod warunkiem podania źródła ich pochodzenia